Dziwny jest ten świat. Niemen Ameryki nie odkrył - ta prawda jest znana od początków ludzkiego istnienia. A mimo to jak się dochodzi już do tej jakże uniwersalnej prawdy - trochę się cierpi. Ale bez cierpienia nie byłoby radości.
Życie zmieniło mi się prawie o 180 stopni. A zmieni się jeszcze o 360. Nawet jeśli nie wszystko co się w nim dzieje jest dobre, zajmuje i ciekawi jak cholera. Najpierw matura - nie poszła. Studia - nigdzie się nie dostałam. Dwa, może więcej tygodni załamki, na linii produkcyjnej w Avonie...(pracować, pracowałam więcej )XD Uzmysłowiłam sobie wtedy, że życia za cholerę nie zaplanuję i że jestem zbyt słaba by wziąć w swoje ręce. A przy tym moje porażki dały mi wielką lekcję pokory.
I wtedy...zdecydowałam się na PJWSTK. Pierwsze postawienie stopy w tej szkole oznaczało miłość od pierwszego wejrzenia. Znalazłam pracę. Zaczynam samodzielne życie. Przerażenie i radość - tak mogę opisać mój stan. Wniosek ? Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ale może lepiej nie chwalić dnia przed zachodem słońca ?
Mało ostatnio u mnie moich pasji: Japonii i rysowania. Tyle się działo. I nadal będzie. Mam nadzieję, że tego nie utracę

.
Ale mi się na zwierzenia zebrało... Raczej nie należę do osób, które się tak "uzewnętrzniają". Ale widocznie musiałam.

